Liczba upadłości przedsiębiorstw w Polsce pozostaje na poziomie zbliżonym do ubiegłorocznego. Nie oznacza to jednak poprawy sytuacji firm. Coraz więcej przedsiębiorców zamiast ogłaszać bankructwo decyduje się na restrukturyzację, próbując poradzić sobie z kryzysem. Co więcej, dużo firm po prostu nie stać na upadłość.

W pierwszym półroczu 2026 roku sądy ogłosiły upadłość 206 przedsiębiorstw. Dla porównania, rok wcześniej było ich 207. Różnica jest więc symboliczna i pozwala mówić o stabilizacji liczby bankructw. Nie oznacza to jednak, że sytuacja przedsiębiorców uległa poprawie. W tym samym okresie aż 1424 przedsiębiorców zdecydowało się na ogłoszenie upadłości konsumenckiej zamiast upadłości prowadzonej firmy.
– Od kilku lat przedsiębiorcy znacznie częściej decydują się na postępowania restrukturyzacyjne, które pozwalają uniknąć likwidacji działalności i dają szansę na porozumienie z wierzycielami. W efekcie sama liczba upadłości przestała być jedynym wskaźnikiem pokazującym skalę problemów finansowych. – mówi Adam Pasternak z kancelarii Lege Restrukturyzacje.
Najwięcej upadłości od początku roku odnotowano w województwie mazowieckim (26,7%). Wysokie wyniki wystąpiły również w województwach wielkopolskim (12,14%), śląskim (12,14%) i dolnośląskim (10,19%). Nie jest to zaskoczeniem. Właśnie w tych regionach działa największa liczba przedsiębiorstw, dlatego od lat dominują one w podobnych zestawieniach.
Wśród miast zdecydowanie wyróżnia się Warszawa. W czołówce znalazły się również Poznań, Kraków, Lublin i Rzeszów.
Największe trudności nadal dotyczą firm z sektora przetwórstwa przemysłowego oraz handlu. Z problemami mierzą się również przedsiębiorstwa budowlane, transportowe i usługowe. W wielu przypadkach ich sytuację pogarszają utrzymujące się wysokie koszty prowadzenia działalności, rosnące koszty pracy oraz osłabiony popyt na rynku.
– Niepokojąco wygląda również liczba oddalonych przez sądy wniosków o ogłoszenie upadłości. W pierwszych sześciu miesiącach roku było ich aż 516. Najczęściej oznacza to, że majątek przedsiębiorstwa jest zbyt mały, aby pokryć nawet koszty postępowania upadłościowego. Dla wierzycieli jest to zwykle sygnał, że odzyskanie należności będzie bardzo trudne – wyjaśnia Adam Pasternak z kancelarii Lege Restrukturyzacje.
Zdaniem ekspertów sama analiza liczby upadłości nie pozwala już rzetelnie ocenić kondycji polskiej gospodarki. Coraz większego znaczenia nabierają postępowania restrukturyzacyjne, których liczba od kilku lat utrzymuje się na wysokim poziomie. Dopiero zestawienie obu wskaźników pokazuje rzeczywistą skalę problemów.
– I choć statystyki upadłości nie przyniosły w pierwszym półroczu wyraźnego wzrostu, trudno uznać je za oznakę poprawy sytuacji gospodarczej. Dla wielu przedsiębiorców 2026 rok wciąż jest czasem walki o utrzymanie płynności finansowej i dostosowanie biznesu do wymagających realiów rynkowych – podsumowuje Adam Pasternak z kancelarii Lege Restrukturyzacje.
