Most odebrany, błędy zostały. Dlaczego protokół odbioru nie kończy odpowiedzialności?

Uroczyste otwarcie mostu lub drogi zazwyczaj zamyka medialną historię inwestycji. Przecina się wstęgę, pojawiają się samochody, a inwestor ogłasza zakończenie projektu. Z prawnego punktu widzenia jest jednak inaczej. Podpisanie protokołu odbioru nie oznacza, że wykonane roboty są wolne od wad, dokumentacja jest kompletna, a wszystkie osoby uczestniczące w procesie inwestycyjnym mogą uznać sprawę za zakończoną. Czasem dopiero po oddaniu obiektu do użytkowania rozpoczyna się najtrudniejsza część inwestycji – ustalenie, kto odpowiada za błędy ukryte pod nawierzchnią, betonem i formalnie poprawnymi podpisami.

fot. AI

Najwyższa Izba Kontroli poinformowała w czerwcu 2026 r. o licznych nieprawidłowościach wykrytych przy inwestycjach mostowych. Dotyczyły one między innymi niewykonywania badań wymaganych specyfikacjami technicznymi, w tym badań warstw konstrukcyjnych nawierzchni, zbrojenia, fundamentów i podpór. NIK wskazała również na niedostateczny nadzór inwestorski oraz odbieranie robót na podstawie niekompletnej dokumentacji powykonawczej. Trudno o lepszy przykład pokazujący, że formalne zakończenie inwestycji nie musi oznaczać, iż prawidłowo sprawdzono to, co po zakończeniu prac staje się niewidoczne.

Protokół odbioru ma duże znaczenie dowodowe. Potwierdza, że wykonawca przedstawił roboty do odbioru, a inwestor je przejął, niekiedy z określonymi zastrzeżeniami. Z jego podpisaniem mogą wiązać się wymagalność wynagrodzenia, rozpoczęcie biegu okresów gwarancji i rękojmi, zwrot części zabezpieczenia oraz przejście odpowiedzialności za bieżące utrzymanie obiektu. Nie jest to jednak akt prawny, który usuwa wady ani automatycznie zwalnia wykonawcę z odpowiedzialności.

W praktyce zbyt często protokół traktowany jest jak swoiste pokwitowanie, że całość robót została wykonana idealnie. Takie rozumienie jest błędne. Odbiór oznacza przede wszystkim przejęcie rezultatu prac. Może nastąpić mimo istnienia usterek, zwłaszcza gdy nie uniemożliwiają one korzystania z obiektu zgodnie z przeznaczeniem. Inwestor nie powinien bez uzasadnienia odmawiać odbioru z powodu każdej, nawet drobnej niezgodności. Z drugiej strony wykonawca nie może powoływać się na podpis pod protokołem jako na dowód, że inwestor zrzekł się wszystkich roszczeń dotyczących wad, których podczas zwykłych czynności odbiorowych nie dało się wykryć.

Największe problemy wiążą się z robotami zanikającymi i ulegającymi zakryciu. Zbrojenia, fundamenty, izolacje, elementy konstrukcyjne czy kolejne warstwy nawierzchni po zakończeniu budowy nie są dostępne do zwykłego oglądu. Ich jakość powinna być sprawdzana w toku robót, przed zakryciem. Jeśli wymagane badania nie zostały wykonane albo dokumentacja wyników jest niepełna, późniejszy protokół końcowy nie zastąpi utraconej kontroli. Gdy po kilku miesiącach pojawiają się pęknięcia, odkształcenia lub nieszczelności, ustalenie przyczyny wymaga kosztownych odkrywek, ekspertyz i badań specjalistycznych.

Odpowiedzialność nie zawsze obciąża wyłącznie generalnego wykonawcę. Proces budowlany jest systemem naczyń połączonych. Projektant odpowiada za prawidłowość projektu i powinien wyjaśniać wątpliwości dotyczące przyjętych rozwiązań. Kierownik budowy odpowiada za zgodne z projektem i przepisami prowadzenie robót oraz właściwe dokumentowanie ich przebiegu. Inspektor nadzoru inwestorskiego reprezentuje inwestora na budowie, kontroluje jakość robót i stosowanych materiałów, a także uczestniczy w odbiorach prac zanikających. Inwestor organizuje cały proces i nie może całkowicie przenieść własnych obowiązków na pozostałych uczestników.

Jeżeli przyczyną szkody jest błędne rozwiązanie projektowe, wykonawca nie zawsze będzie mógł skutecznie bronić się argumentem, że jedynie realizował otrzymaną dokumentację. Jako profesjonalista powinien ostrzec inwestora, jeżeli zauważył wadliwość projektu albo przy zachowaniu należytej staranności powinien był ją dostrzec. Nie oznacza to, że ma obowiązek ponownego zaprojektowania obiektu. Nie może jednak bezrefleksyjnie wykonywać rozwiązania, które w sposób widoczny grozi wadą lub naruszeniem zasad wiedzy technicznej. Sąd Najwyższy wskazywał, że wykonawca może uwolnić się od odpowiedzialności za zastosowanie wadliwych wskazówek inwestora tylko wtedy, gdy mimo zachowania należytej staranności nie mógł rozpoznać ich błędności.

Podobnie działa to w drugą stronę. Inwestor nie może automatycznie obciążyć wykonawcy każdą wadą, jeśli zaakceptował rozwiązania zamienne, wymuszał przyspieszenie prac, nie zapewnił prawidłowej dokumentacji albo zignorował zgłaszane ostrzeżenia. W sporach budowlanych bardzo często nie poszukuje się jednego winnego. Ustala się, w jakim stopniu do szkody przyczyniły się błędy projektu, wykonania, nadzoru i organizacji inwestycji.

Protokół odbioru jest w tym sporze ważnym dowodem, ale nie dowodem niepodważalnym. Jego znaczenie zależy od treści, osób podpisujących dokument, zakresu przeprowadzonych czynności oraz tego, czy dana wada mogła być wtedy zauważona. Ogólna formuła, że roboty wykonano prawidłowo, nie zawsze przesądzi o braku odpowiedzialności, gdy późniejsze badania wykażą wadę konstrukcyjną. Z kolei szczegółowy protokół opisujący znane niezgodności, ich przyczyny oraz sposób rozliczenia może poważnie ograniczyć późniejsze roszczenia inwestora.

Dlatego tak istotne jest rozróżnienie wad jawnych i ukrytych. Jeżeli inwestor podczas odbioru wiedział o określonej niezgodności, ale zaakceptował ją bez zastrzeżeń, jego sytuacja procesowa może być trudniejsza. Inaczej należy ocenić wadę, która ujawniła się dopiero w okresie eksploatacji i której nie można było wykryć przy prawidłowo przeprowadzonym odbiorze. W takim przypadku pozostają roszczenia z rękojmi, gwarancji oraz odpowiedzialności za nienależyte wykonanie umowy. Sąd Najwyższy potwierdzał również, że zabezpieczenia ustanawiane w umowach o roboty budowlane mogą działać już po odbiorze i służyć wykonaniu obowiązków z rękojmi lub gwarancji.

Odrębną kwestią jest odpowiedzialność za szkody wykraczające poza sam koszt naprawy wadliwych robót. Błąd mostu lub drogi może powodować konieczność ograniczenia ruchu, wykonania objazdów, ponownego zabezpieczenia obiektu albo zamknięcia go na czas napraw. Inwestor może dochodzić kosztów usunięcia wady, ale również innych normalnych następstw nienależytego wykonania umowy. Ich wykazanie bywa jednak znacznie trudniejsze. Konieczne jest ustalenie związku przyczynowego oraz udowodnienie wysokości szkody, a kontrakty często zawierają rozbudowane ograniczenia odpowiedzialności.

W inwestycjach publicznych pojawia się jeszcze odpowiedzialność osób dokonujących odbioru i zatwierdzających płatności. Jeżeli roboty odebrano bez przeprowadzenia wymaganych badań albo mimo braków w dokumentacji, problem nie ogranicza się do sporu z wykonawcą. Może dotyczyć naruszenia dyscypliny finansów publicznych, odpowiedzialności pracowniczej, a w skrajnych przypadkach również karnej. Sam podpis inspektora lub przedstawiciela zamawiającego nie legalizuje nierzetelnie przeprowadzonego odbioru.

Wnioski z kontroli NIK nie powinny zatem prowadzić do prostego przekonania, że wszystkie skontrolowane obiekty są wadliwe. Pokazują coś bardziej systemowego: przy dużej inwestycji bezpieczeństwo zależy nie tylko od końcowego rezultatu widocznego na powierzchni, ale od jakości setek czynności wykonanych wcześniej. Jeżeli zabrakło badań, nadzór był pozorny, a dokumentacja nie pozwala odtworzyć przebiegu robót, ryzyko ujawnia się dopiero wtedy, gdy obiekt jest już używany.

Najważniejszym zabezpieczeniem inwestora nie jest więc rozbudowana lista oświadczeń w protokole końcowym. Jest nim dobrze zorganizowany proces kontroli prowadzony od pierwszego dnia budowy: dokumentowanie robót zanikających, egzekwowanie badań, szybkie reagowanie na odstępstwa oraz wyraźne przypisanie odpowiedzialności poszczególnym uczestnikom. Protokół odbioru zamyka określony etap inwestycji, lecz nie zmienia historii jej realizacji. Jeżeli błędy zostały zalane betonem albo przykryte nawierzchnią, podpisy nie sprawią, że przestaną istnieć.

Autor: Jarosław Chałas

Partner Zarządzający Radca Prawny

Kancelaria Prawna Chałas i Wspólnicy