Energia jest, ale system nie zawsze potrafi ją wykorzystać. Elastyczność stanie się nową przewagą firm

Pierwsza energia wyprodukowana przez morską farmę wiatrową Baltic Power trafiła w lipcu br. do krajowej sieci elektroenergetycznej. To ważny moment dla polskiej transformacji energetycznej i zapowiedź coraz większej roli offshore w krajowym miksie energii. Niemal w tym samym czasie Polskie Sieci Elektroenergetyczne ponownie informowały o konieczności ograniczania produkcji energii z instalacji fotowoltaicznych, a w wybranych godzinach również z farm wiatrowych. Skąd wynika ten pozorny paradoks?

Na pierwszy rzut oka może to wyglądać jak sprzeczność. Polska uruchamia kolejne źródła odnawialne, a jednocześnie część już dostępnej energii nie może zostać wykorzystana. Zdaniem ekspertów nie oznacza to jednak, że rozwój OZE jest zbyt szybki. Wniosek jest inny –  za rozbudową źródeł wytwórczych nie zawsze nadążają sieci, magazyny energii oraz mechanizmy pozwalające elastycznie zarządzać zapotrzebowaniem.

– Wchodzimy w nowy etap transformacji energetycznej. Jeszcze kilka lat temu najważniejsze pytanie brzmiało: czy w systemie będzie wystarczająco dużo energii? Dziś coraz częściej musimy pytać również o to, czy będziemy potrafili tę energię wykorzystać dokładnie wtedy, kiedy jest ona produkowana – mówi Jarosław Fabiański, prezes Direct4Energy.

Produkcja energii nie zawsze odpowiada zapotrzebowaniu

Rozwój fotowoltaiki, energetyki wiatrowej na lądzie oraz morskich farm wiatrowych sprawia, że w określonych godzinach dostępność energii odnawialnej może być bardzo wysoka. Jeżeli w tym samym czasie krajowe zapotrzebowanie jest niższe, możliwości eksportu są ograniczone, a magazyny energii nie są w stanie przejąć nadwyżki. W takim scenariuszu operator systemu może zostać zmuszony do czasowego zmniejszenia produkcji części instalacji.

Opisane działania służą utrzymaniu równowagi i bezpieczeństwa krajowego systemu elektroenergetycznego. Co ważne, są również sygnałem, że dalsza transformacja nie może ograniczać się wyłącznie do budowy kolejnych źródeł.

– Nowe moce wytwórcze są Polsce potrzebne, ale muszą iść w parze z rozwojem sieci, magazynowaniem energii oraz elastycznym zarządzaniem popytem. W przeciwnym razie będziemy mieli coraz więcej godzin, w których energia będzie dostępna, ale możliwości jej efektywnego zagospodarowania pozostaną ograniczone – wskazuje Jarosław Fabiański.

Według prezesa Direct4Energy zjawisko to będzie miało coraz większe znaczenie również dla przedsiębiorstw. Firmy powinny przygotować się do funkcjonowania na rynku, gdzie koszt energii będzie zależał nie tylko od jej rocznego zużycia i warunków wynegocjowanych ze sprzedawcą, lecz także od godzin, w których energia jest pobierana.

Firmy muszą zacząć zarządzać profilem zużycia

W wielu przedsiębiorstwach zakup energii nadal sprowadza się przede wszystkim do porównania ofert i wyboru najniższej ceny za megawatogodzinę. Tymczasem wraz ze wzrostem udziału źródeł zależnych od pogody kluczowy staje się profil poboru energii, czyli informacja o tym, kiedy dokładnie firma zużywa najwięcej prądu.

Przedsiębiorstwa, które mogą przesuwać część procesów produkcyjnych na godziny wysokiej podaży energii, mogą w przyszłości zyskać przewagę kosztową. Dotyczy to między innymi firm posiadających energochłonne linie technologiczne, instalacje chłodnicze, systemy grzewcze, pompy, sprężarki czy możliwość ładowania flot pojazdów elektrycznych.

– Przewagę będą osiągały nie tylko firmy, które wynegocjują dobrą cenę energii, ale przede wszystkim te, które będą wiedziały, kiedy tę energię zużywać. Elastyczność profilu poboru może stać się równie ważna jak sama cena kontraktu – podkreśla Jarosław Fabiański.

Nie oznacza to jednak, że każde przedsiębiorstwo powinno automatycznie przejść na rozliczenia oparte na cenach godzinowych lub rynku spot. Takie rozwiązania mogą przynosić korzyści, ale jednocześnie zwiększają ekspozycję na zmienność cenową.

Podstawą powinna być analiza godzinowego profilu zużycia energii, organizacji pracy zakładu oraz możliwości przesuwania wybranych procesów. Dopiero na jej podstawie można zdecydować, czy odpowiedni będzie kontrakt ze stałą ceną, model mieszany, zakup części energii na rynku bieżącym, umowa PPA (Power Purchase Agreement) czy własne źródło energii.

Magazyn energii nie jest rozwiązaniem dla każdej firmy

Rosnąca zmienność produkcji i cen powoduje, że przedsiębiorcy coraz częściej interesują się magazynami energii. Pozwalają one przechowywać energię wyprodukowaną przez własną instalację fotowoltaiczną, ograniczać pobór z sieci w godzinach najwyższych cen, zmniejszać chwilowe zapotrzebowanie na moc oraz zwiększać bezpieczeństwo pracy zakładu.

Ich opłacalność zależy jednak od wielu czynników: m.in. profilu zużycia, mocy instalacji, obowiązującej taryfy, różnic cenowych między poszczególnymi godzinami oraz parametrów technicznych samego magazynu.

– Magazyn energii nie powinien być kupowany tylko dlatego, że jest obecnie popularnym elementem transformacji. Musi odpowiadać na konkretny problem czy wyzwanie przedsiębiorstwa. W jednej firmie może ograniczyć koszty i poprawić bezpieczeństwo, a w innej będzie kosztownym urządzeniem, którego potencjał nie zostanie wykorzystany – zaznacza prezes Direct4Energy.

Podobna zasada dotyczy inwestycji we własną fotowoltaikę. Instalacja powinna być dostosowana do rzeczywistego zapotrzebowania zakładu. Jeżeli największa produkcja przypada na godziny, w których firma nie pracuje lub pobiera niewiele energii, nadwyżka może być sprzedawana na niekorzystnych warunkach albo pozostawać niewykorzystana.

Dlatego też coraz częściej efektywna strategia energetyczna przedsiębiorstwa będzie łączyła kilka elementów: odpowiednio dobraną instalację OZE, magazyn energii, system zarządzania poborem oraz właściwie skonstruowaną umowę zakupu energii.

Offshore zmieni rynek, ale nie rozwiąże wszystkich problemów

Uruchomienie pierwszej energii z Baltic Power jest początkiem rozwoju polskiej energetyki wiatrowej na morzu. Po zakończeniu inwestycji farma ma dysponować mocą około 1,2 GW i produkować około 4 TWh energii rocznie. W kolejnych latach do systemu mają być przyłączane następne projekty offshore.

Morskie farmy wiatrowe mogą poprawić bezpieczeństwo energetyczne kraju i ograniczyć zależność od paliw kopalnych. Jednocześnie ich rozwój zwiększy znaczenie prognozowania produkcji, inwestycji sieciowych oraz odbiorców zdolnych do reagowania na sytuację w systemie.

– Pierwsza energia z Bałtyku to ważny symbol, ale także początek zupełnie nowego etapu. Offshore zwiększy ilość energii dostępnej w systemie, natomiast sam nie rozwiąże problemów z jej przesyłem, magazynowaniem i bilansowaniem. Transformacja musi obejmować cały system, a nie tylko źródła wytwórcze – mówi Jarosław Fabiański.

Jego zdaniem również przedsiębiorstwa powinny przestać traktować energetykę wyłącznie jako obszar kosztowy. Sposób zakupu, produkcji i wykorzystania energii może coraz silniej wpływać na konkurencyjność, rentowność i odporność działalności.

Energia jako element strategii biznesowej

Rosnący udział odnawialnych źródeł energii oznacza większą zmienność zarówno produkcji, jak i cen. W niektórych godzinach energia może być bardzo tania, podczas gdy w innych jej koszt gwałtownie wzrośnie. Firmy posiadające możliwość reagowania na te zmiany mogą ograniczać wydatki i lepiej zabezpieczać się przed wahaniami rynku.

Przedsiębiorstwa powinny więc odpowiedzieć sobie na kilka podstawowych pytań. Czy znają dokładny profil swojego zużycia energii? Czy mogą przesuwać wybrane procesy na inne godziny? Czy obecna umowa odpowiada rzeczywistemu sposobowi działania firmy? Czy planowana instalacja fotowoltaiczna lub magazyn energii zostały poprzedzone szczegółową analizą techniczną i ekonomiczną?

– Energia przestaje być jedynie pozycją na fakturze. Staje się elementem zarządzania ryzykiem i strategii rozwoju przedsiębiorstwa. Firmy, które zaczną analizować ją w ten sposób już dziś, będą lepiej przygotowane na kolejne zmiany rynku – podsumowuje Jarosław Fabiański.

Rozwój energetyki wiatrowej na Bałtyku pokazuje, że polski system będzie dysponował coraz większym potencjałem produkcji energii odnawialnej. Kluczowym wyzwaniem staje się teraz stworzenie warunków, które pozwolą ten potencjał efektywnie wykorzystać.

Dla przedsiębiorstw oznacza to konieczność przejścia od prostego zakupu energii do aktywnego zarządzania jej zużyciem. Elastyczność, która do niedawna była głównie pojęciem technicznym, może w najbliższych latach stać się jednym z najważniejszych źródeł przewagi konkurencyjnej.