Międzypokoleniowe osiedla przyszłością rynku nieruchomości

Polacy coraz częściej mieszkają w domach wielopokoleniowych – nie tylko z wyboru. Młodzi dorośli przeciągają moment wyprowadzki, seniorzy potrzebują wsparcia, a rynek nieruchomości szuka odpowiedzi na te wyzwania. Rozwiązaniem mogą być osiedla, które łączą pokolenia i redefiniują pojęcie wspólnoty sąsiedzkiej.

Budowanie “dla wszystkich”

Europa się starzeje. Według danych Eurostatu pod koniec 2025 roku osoby po 65. roku życia będą już stanowiły ponad 21 proc. populacji Unii Europejskiej. Równolegle w Polsce rośnie odsetek młodych dorosłych, którzy nadal mieszkają z rodzicami. Według badań WBJ aż dwie trzecie Polaków w wieku 25–34 lat wciąż pozostaje w domach rodzinnych. Te dwa zjawiska – starzejące się społeczeństwo i wydłużona zależność młodych – generują nowe wyzwania dla urbanistyki i rynku mieszkaniowego. W odpowiedzi na nie, coraz częściej mówi się o konieczności integracji pokoleń w jednej przestrzeni. – Aby takie koncepcje działały, architektura musi być elastyczna i funkcjonalna. Kluczowe są przestrzenie wspólne – np. klub mieszkańca, ogród społecznościowy, strefy aktywności dostosowane zarówno do dzieci, jak i seniorów. Infrastruktura codzienna obejmuje m.in. wózkownie, windy, szerokie przejścia i łatwy dostęp do usług. Same mieszkania projektuje się natomiast w układach modułowych – z możliwością łączenia i dzielenia lokali w zależności od potrzeb rodziny, seniora czy singla. Dzięki temu osiedla „dla wszystkich pokoleń” odpowiadają na zmieniające się warunki życia, a jednocześnie budują poczucie wspólnoty i współodpowiedzialności – mówi Paweł Koperski, architekt i członek zarządu Q3D Concept.

Od wizji do realiów

Po 2019 roku w Łodzi, Warszawie i Wrocławiu zaczęły działać pierwsze pilotażowe domy międzypokoleniowe, opisane w badaniu Agnieszki Labus pt. “Alternative forms of housing for longevity based on case studies of multigenerational houses in Poland”. Ich fundamentem są trzy filary: opieka, edukacja i animacja. W praktyce oznacza to, że budynek nie pełni wyłącznie funkcji mieszkalnej, lecz staje się miejscem integracji, wspólnej nauki oraz wzajemnego wsparcia.

Badanie Agnieszki Labus pokazuje, że projekty tego typu mają w sobie potencjał, ale napotykają też na konkretne wyzwania. Po pierwsze – architektura ma znaczenie: najlepiej sprawdzają się obiekty od początku projektowane z myślą o wielu grupach wiekowych, jak we Wrocławiu, gdzie udało się połączyć mieszkania, rehabilitację, przedszkole i przestrzenie wspólne. Po drugie – bez systemowego wsparcia i stałej animacji społecznej idea szybko traci dynamikę. Przykład domu wielopokoleniowego w Łodzi dowiódł, że nawet świetnie zrewitalizowany budynek nie utrzyma integracji, jeśli zabraknie tam regularnych działań. Po trzecie – otwartość na otoczenie budynku decyduje o jego sile. Warszawska kamienica z klubokawiarnią pokazała, że integracja międzypokoleniowa najlepiej działa wtedy, gdy angażuje też sąsiadów spoza inwestycji.

Generalny wniosek jest jasny: domy międzypokoleniowe mogą stać się realną odpowiedzią na starzenie się społeczeństwa i potrzeby młodych dorosłych, ale tylko wtedy, gdy łączą elastyczne rozwiązania architektoniczne z trwałym zapleczem instytucjonalnym i programem animacyjnym – Korzyści z takiego podejścia są wielowymiarowe. Seniorzy unikają izolacji i zyskują codzienny kontakt z innymi mieszkańcami, młodsze pokolenia korzystają z doświadczenia starszych, a rodziny z dziećmi mogą liczyć na lokalną, sąsiedzką sieć wsparcia. Tego typu osiedla są też atrakcyjne dla deweloperów – integrują różne grupy odbiorców, dzięki czemu są bardziej odporne na wahania demograficzne i zmieniające się trendy rynkowe. Dodatkowo sprzyjają budowaniu silnych więzi społecznych, które przekładają się na większe poczucie bezpieczeństwa i komfortu mieszkańców. W dłuższej perspektywie stają się też przykładem nowoczesnego, zrównoważonego planowania przestrzeni miejskiej – mówi architekt Witold Padlewski, członek zarządu Q3D Concept.