W 2025 roku ponad 5000 polskich firm rozpoczęło restrukturyzację – to rekord. I trudno się dziwić. Restrukturyzacja przynosi korzyści zarówno dłużnikom, jak i wierzycielom. Jednak proces ten nie zawsze kończy się powodzeniem. Dlaczego tak się dzieje i jakie są tego konsekwencje? Wyjaśniają eksperci.

Ostatnie lata przyniosły wyraźny trend wzrostowy na rynku restrukturyzacji. Przyczyn należy szukać zarówno w aktualnej sytuacji gospodarczej, jak i w wydarzeniach z przeszłości.
– W pierwszej kolejności trzeba wskazać na rosnące koszty prowadzenia działalności gospodarczej, a tendencja ta będzie się utrzymywać. Przedsiębiorcy mierzą się z coraz wyższymi wydatkami na energię, paliwa i zatrudnienie. Swoje konsekwencje przyniosły także obciążenia fiskalne wprowadzone w ramach „Polskiego Ładu”. – wyjaśnia Adam Pasternak z Kancelarii Lege Restrukturyzacje.
Szanse ma mniej niż połowa
Choć w ostatnich latach procedury zostały uproszczone, restrukturyzacja nadal pozostaje procesem złożonym i wymagającym. Szacuje się, że jedynie około 30–40% postępowań kończy się prawomocnym zatwierdzeniem układu z wierzycielami przez sąd. O pełnym sukcesie można jednak mówić dopiero wtedy, gdy zatwierdzony układ zostanie w całości wykonany.
– Z moich obserwacji wynika, że wiele firm napotyka trudności już na etapie realizacji przyjętych układów. Problem często tkwi w przeszacowaniu rentowności przedsiębiorstwa przy planowaniu spłat. Zdarza się również, że działania restrukturyzacyjne są zbyt wąskie i ograniczają się wyłącznie do rozłożenia zobowiązań w czasie lub ich redukcji. – tłumaczy Adam Pasternak z Kancelarii Lege Restrukturyzacje.
Czas działa na niekorzyść
Od momentu otwarcia postępowania restrukturyzacyjnego do zatwierdzenia układu i rozpoczęcia jego wykonywania nierzadko mija wiele miesięcy. W tym okresie warunki rynkowe mogą ulec znaczącej zmianie, a pierwotne założenia planu restrukturyzacyjnego przestają być aktualne. Co prawda, istnieje możliwość zmiany układu, jednak wierzyciele nie zawsze są skłonni do dalszych ustępstw wobec dłużnika.
– Trudno jednoznacznie oszacować liczbę upadłości będących następstwem nieudanej restrukturyzacji. Teoretycznie każda taka sytuacja powinna zakończyć się ogłoszeniem upadłości, jednak w praktyce często mamy do czynienia z tzw. „cichymi” upadłościami, bez formalnego udziału sądu. Aby ogłosić upadłość, przedsiębiorca musi dysponować majątkiem pozwalającym na pokrycie kosztów postępowania oraz choćby częściowe zaspokojenie wierzycieli. Wiele firm takiego majątku po prostu nie posiada. – mówi Przemysław Furmanek z kancelarii Lege Restrukturyzacje.
W praktyce oznacza to, że znaczna część przedsiębiorstw ma potencjał, by przynajmniej podjąć próbę restrukturyzacji, mimo braku majątku umożliwiającego przeprowadzenie postępowania upadłościowego. W przypadku jednoosobowych działalności gospodarczych częstym scenariuszem jest zakończenie działalności i ogłoszenie upadłości konsumenckiej.
Co bardziej opłaca się wierzycielom?
Stopień zaspokojenia wierzycieli w restrukturyzacji zależy od wielu czynników: skali działalności dłużnika, wysokości zadłużenia czy struktury wierzycieli. Jedno jest jednak pewne – w przypadku udanej restrukturyzacji poziom zaspokojenia jest zazwyczaj wyższy niż w postępowaniu upadłościowym.
– W upadłościach wierzyciele często odzyskują jedynie 1–20% swoich należności. Tymczasem w restrukturyzacji propozycje układowe nierzadko przewidują spłatę ponad 75 procent zobowiązań. – wyjaśnia Przemysław Furmanek z kancelarii Lege Restrukturyzacje.
W postępowaniu upadłościowym majątek dłużnika podlega likwidacji i stanowi źródło zaspokojenia wierzycieli, przy czym w pierwszej kolejności pokrywane są koszty samego postępowania. Restrukturyzacja daje natomiast przedsiębiorcy szansę na dalsze prowadzenie działalności i generowanie bieżących przychodów, które mogą zostać przeznaczone na spłatę zobowiązań.
