Jakie maszyny wyręczą nas w ogrodzie?

Co wyręczy nas w pracy wokół domu? Kosiarka do trawy zamiast kosy, pilarka zastępująca piłę ręczną „moja-twoja” czy elektryczna łuparka do drewna. Dzięki nim większość prac w domu i ogrodzie możemy wykonać szybciej, bez wysiłku i bezpieczniej.

Umiecie posługiwać się klasyczną kosą? A kto w ten sposób ścinał pół hektara trawy? No właśnie – takie klasyczne umiejętności się przydają, by skorzystać z nich okazjonalnie, dla przyjemności. Albo dla imponowania znajomym. Szczęśliwie jednak postęp techniki pozwala nam oszczędzać czas i zdrowie.

Do upiększania ogrodu marsz!
Od wiosny do jesieni w ogrodzie pracy nie brakuje: przycinanie i napowietrzanie trawnika, równanie żywopłotu, kopanie grządek, zamiatanie – tu zawsze jest coś do roboty.
– Ci, których widzieli, jak ich dziadek kosi łąkę klasyczną kosą, wiedzą, jaki to wysiłek. I na pewno cieszą się z tego, że dziś mogą się posłużyć akumulatorową kosiarką czy podkaszarką – nie ma wątpliwości Marcin Salata, menadżer marki Greenworks, ekspert branży narzędzi ogrodowych w Lange Łukaszuk. – Przyjemność z uporządkowania ogrodu jest taka sama, a zmęczenie o wiele mniejsze – dodaje.

Po kilkugodzinnym machaniu kosą ręce są obolałe – podobnie, jak po cięciu wielkiego, przydomowego żywopłotu starymi, dobrymi nożycami ręcznymi. Posługiwanie się nimi wymaga dobrej kondycji. Ale i tu z odsieczą przychodzi nam nowoczesna technologia.
– Precyzyjne, lekkie, akumulatorowe nożyce do cięcia żywopłotów, choćby z oferty firmy Greenworks, to dobry przyjaciel każdego właściciela ogrodu – uśmiecha się ekspert Lange Łukaszuk.
Jak dodaje, takie „pracowite” urządzenia świetnie sprawdzają się też w wykonywaniu innych obowiązków – porządna, zasilana energią z akumulatora glebogryzarka przekopie grządkę, pozwalając nam uniknąć machania szpadlem, a aerator zadba o odpowiednie napowietrzenie trawnika. To zapobiegnie omdlewaniu ramion po wielogodzinnym, wymagającym nie lada wysiłku „czesaniu” trawy grabiami.

Porządek być musi!
Współczesne maszyny mogą nas też wyręczyć w wielu zadaniach związanych ze sprzątaniem domu i ogrodu. Uciążliwe mycie tarasu ubrudzonego tłuszczem po ostatnim rodzinnym grillu? Jeszcze do niedawna spędzilibyśmy kilka godzin z wiaderkiem wypełnionym ciepłą woda i detergentami oraz szczotką z twardym włosiem. Dzisiaj mamy do dyspozycji o wiele wygodniejsze możliwości.

– Wystarczy sięgnąć po nowoczesną myjkę ciśnieniową i odpowiednio dobrać ciśnienie strumienia wody oraz dyszę, by skutecznie, ale też bezpiecznie wyczyścić każdą nawierzchnię: taras, ścieżkę w ogrodzie, samochód, rower, czy metalowy grill – wylicza menadżer marki Greenworks.
A co z zamiataniem? Kilka godzin spędzonych z miotłą w ogrodzie w czasie sprzątania skoszonej trawy czy opadłych, wyschniętych liści (jesienią) też potrafi dać nam w kość. – Można to zrobić, ale po co, skoro możemy też sięgnąć po ergonomiczną, akumulatorową dmuchawę (najlepiej taką z funkcją odkurzacza). Silny strumień powietrza pozwoli błyskawicznie wymieść śmieci z każdego zakamarka. Potem wystarczy zebrać je do worka i… po pracy – mówi Marcin Salata.

Kiedy zaś ciężkich śmieci (np. kamieni z ogrodu) zgromadzi się więcej, wcale nie musimy ich nosić w rękach, czy wywozić wózkiem albo klasyczną taczką. O wiele wygodniej i bezpieczniej będzie sięgnąć po ogrodową taczkę z napędem elektrycznym.
– Taka zmyślna maszyna pozwala szybko i bez wielkiego wysiłku wywieźć śmieci. I to nawet po nierównym, pagórkowatym terenie – podkreśla menadżer produktu w Lange Łukaszuk.

Narąb mi drewna, maszyno!
Zimą niewiele jest przyjemniejszych rzeczy niż wpatrywanie się we własny kominek. Ale gdy cofniemy się nieco w czasie, wspomnienia bywają mniej przyjemne: wysuszone, drewniane kłody trzeba najpierw pociąć piłą ręczną „moja-twoja”. Po chwili odpoczynku trzeba zaś chwycić za solidną siekierę i żmudnie ciąć kloce na szczapki, które później cała szczęśliwa rodzina będzie wrzucała do kominka, ciesząc się ciepłem i światłem.

– A przecież efekt może być równie radosny, choć pozbawiony litrów potu na plecach i drzazg wbitych w dłonie – nie ma wątpliwości ekspert z Lange Łukaszuk. – Kłody szybko i wygodnie potniemy, korzystając z solidnej, akumulatorowej pilarki łańcuchowej. To urządzenie niezawodne i wyposażone w szereg systemów zapewniających bezpieczeństwo pracy – podkreśla.

A co z cięciem kloców? – Siekiera to oczywiście dobre rozwiązanie, ale mawia się przecież, że lepsze jest wrogiem dobrego. Wystarczy więc sięgnąć po porządną łuparkę do drewna, by oszczędzić sobie tak pracy, jak i niebezpieczeństw związanych z posługiwaniem się ostrą siekierą. Te urządzenia (choćby niemieckiej firmy Scheppach) potrafią rozłupać nawet 100 kloców na godzinę. Nie sądzę, by nawet wytrawny drwal z wielką siekierą był w stanie im dorównać – mówi Marcin Salata.

 

_____________________________________________

Lange Łukaszuk jest wyłącznym przedstawicielem w Polsce 20 wiodących światowych marek w branżach: elektronarzędziowej, narzędziowej, elektrotechnicznej i oświetleniowej. Jako pierwszy wprowadził do Polski szereg renomowanych producentów, jak Steinel, Panasonic, Starmix, Collomix, Proxxon czy Wolfcraft. Od 30 lat strategia rozwoju polega na rozbudowie oferty o produkty tylko wysokiej klasy. Lange Łukaszuk wprowadza na polski rynek również rozwiązania innowacyjne i przyszłościowe technologie w różnych kategoriach produktowych. Jest pionierem w dziedzinach m.in. opalarek oraz pistoletów klejowych. Firma działa na terenie całego kraju, zaopatrując blisko 30 punktów partnerskich oraz ponad 1000 sklepów specjalistycznych i marketów budowlanych. Dla wielu grup asortymentowych jest wiodącym dystrybutorem na polskim rynku narzędziowym.

Polecane firmyWyszukiwarka firmSklepy firmDodaj ogłoszenie