Akumulatorowi sprzymierzeńcy do robót domowych

Są takie prace, których nie lubi prawie nikt. Bo jak pokochać przenoszenie ciężkich kamieni w ogrodzie, czyszczenie grilla czy pompowanie wielkiego basenu? I jak na dodatek zrobić to ekologicznie? To proste – wystarczy sięgnąć po nowoczesne, zmyślne urządzenia czerpiące moc z akumulatora!

Przewożenie nieforemnych, ciężkich przedmiotów, czyszczenie grilla, samochodu, roweru czy łodzi, pompowanie kół samochodu i dmuchanego basenu dla dzieci – to trudne, nielubiane zajęcia. Żeby je polubić, wystarczy się przyjrzeć kilku akumulatorowym elektronarzędziom, które oferują niezastąpioną pomoc, choć bywają mocno niedoceniane. Niesłusznie…

Bat na brud

Na starcie było przyjemnie: piękna pogoda, miłe towarzystwo i pyszne potrawy z grilla ustawionego gdzieś w odległej, zacisznej części ogrodu. Teraz trzeba posprzątać. Jak to zrobić bez chemii, hałasujących maszyn i zmęczenia? – Wystarczy sięgnąć po wydajną, kompaktową myjkę akumulatorową. Dlaczego akurat tę? Bo doskonale radzi sobie z większością trudnych zanieczyszczeń, nie potrzebuje zasilania z sieci, a na dodatek pracuje cicho. Można powiedzieć, że to taki ekologiczny bat na brud – odpowiada Marcin Salata, menadżer marki Greenworks w Lange Łukaszuk, ekspert branży elektronarzędzi ogrodowych. Takie nowoczesne, przenośne konstrukcje wyposażone w zbiornik na wodę i środek pieniący pozwalają na pełną mobilność w czasie porządków. Dlatego na błysk wyczyścimy nie tylko grill, ale też samochód, rower, czy… łódź stojącą w marinie. A potem bez problemów przechowamy takie kompaktowe urządzenie gdzieś w domowym magazynku.

Ogrodowa siła robocza

Ogród ma być piękny, kolorowy, sprawiać wrażenie lekkości. Ale to oznacza setki godzin ciężkiej pracy związanej z przenoszeniem wielkich kamieni, setek kilogramów piasku, żwiru, czy wywożeniem śmieci. Kto jednak powiedział, że trzeba przy okazji narażać się na wielki wysiłek i kontuzje kręgosłupa? Roślin nam nie wyskubie, bo żywi się energią elektryczną – prosto z akumulatora. – Taki wózek ogrodowy ma trzy koła. Dźwiga bez problemu ciężary ważące do 100 kilogramów, a na dodatek specjalny uchwyt umożliwia ich sprawne, automatyczne wysypywanie – tłumaczy zasadę działania takich urządzeń Marcin Salata. – Co nie bez znaczenia, ma własny napęd, który pozwala zarówno na jazdę do przodu i do tyłu. W związku z tym że jedno z kół obraca się o 360 stopni pokonamy każdy łuk na naszej drodze, nawet na nierównym terenie. Zadaniem właściciela jest więc tylko kierowanie – dodaje.

Elektryczne płuca do zadań specjalnych

„Tato, napompuj mi basen”. Nie ma sprawy, się robi – i to już! Kompresor akumulatorowy jest lekki (łatwo go przenosić i transportować), mało wymagający. Kiedy mamy go pod ręką, nie mamy problemu! A jeśli nie mamy, warto zaopatrzyć się w niego czym prędzej. Dlaczego? Bo niewiele wymagają od właściciela, w zamian dając moc możliwości. Topowe urządzenia zapewniają ciśnienie rzędu 8 barów, są wyposażone w bogaty zestaw dysz, dzięki któremu błyskawicznie napompujemy wszystkie wymienione już rzeczy i jeszcze kilka innych. Bo na dodatek podręczna sprężarka świetnie sprawdza się też w samochodzie – gdy powietrze ucieknie z opony, wystarczy podłączyć taką niewielką maszynę o wielkich możliwościach, by w mig uporać się z drogową sytuacją awaryjną.

Trzy maszyny, jeden akumulator

Korzystanie z takich nowoczesnych, ekologicznych urządzeń od czołowych producentów ma jeszcze jedną zaletę – wystarczy jeden akumulator, by działało każde z nich. – W przypadku firmy Greenworks jeden akumulator o napięciu 40 V współpracuje zgodnie z wszystkimi maszynami, które takiego wymagają – wyjaśnia ekspert z Lange Łukaszuk. – Na dodatek taki przenośny magazyn prądu bardzo szybko się ładuje (maksymalnie do 2 godzin) – podkreśla Marcin Salata.

Polecane firmyWyszukiwarka firmSklepy firmDodaj ogłoszenie